Punkt Pomocy Farmaceutycznej - relacja
Punkt Pomocy Farmaceutycznej w Krakowie przy Al. Daszyńskiego 22 działa już 7 tygodni. Farmaceutki i Farmaceuci naszej Izby, ale także Farmaceutyki z Ukrainy, te mieszkające od lat w Polsce i te, które uciekły przed działaniami wojennymi w ostatnich tygodniach, z ogromnym zaangażowaniem podjęły/podjęli pracę w Punkcie.
Nasza pomoc trwa już naprawdę długo i momentami chyba wszyscy zaczynamy odczuwać zmęczenie. Są jednak takie sytuacje, które przywracają nam siły i pokazują, że nasza praca i zaangażowanie w pomoc ma sens.
Wczoraj do Punktu zgłosiła się starsza Pani, Ukrainka, 85 lat. Na popołudniowym dyżurze była nasza koleżanka mgr farm. Dorota Stoltmann. Dorota zmierzyła Pani ciśnienie (w Punkcie mamy do naszej dyspozycji ciśnieniomierz dzięki uprzejmości pani Agnieszki Kulig z firmy PMT
). Kobieta miała ciśnienie 240/140. Pani natychmiast otrzymała captopril (nie ma to jak damska torebka Farmaceutki - czegoż tam nie ma...
). Zostało wezwane pogotowie.
Sytuacja została opanowana, ciśnienie ustabilizowane.
W trakcie rozmowy Pani opowiedziała o ucieczce z Mariupola. Uciekała sama, jej córka zginęła w ostrzale miasta. Z synem, który pracuje jako lekarz w Odessie, nie ma kontaktu od dnia wybuchu wojny. W Ukrainie kobieta była w stałym leczeniu, zażywała Valsacor 160 i Prestarium 10. Teraz w Polsce nie ma wystarczających środków do życia, więc oszczędzała leki, które ze sobą przywiozła, zażywając połowę dawki, żeby starczyło na dłużej...
Dorota zorganizowała pomoc dla Ukrainki; zrzutka wśród obecnych w Centrum Wielokulturowym wolontariuszy na wykupienie leków, telefon do najbliższej apteki, czy leki są na stanie, znalezienie osoby, która poszła zrealizować receptę i wróciła do Punktu z lekami.
Dorota Stoltmann w rozmowie skromnie stwierdziła, że nic takiego nadzwyczajnego nie zrobiła, że każdy z nas postąpiłby tak samo. I zapewne ma rację, każdy z nas postąpiłby tak samo, w naszej codziennej pracy staramy się pomóc wszystkim Pacjentom.
mgr farm. Dorota Stoltmann
Jednak w tym przypadku chodzi o coś więcej; ta Ukrainka otrzymała pomoc dzięki pracy bezinteresownej, dzięki pracy wolontariuszy, dzięki temu, że Dorota i wiele/wielu Farmaceutek i Farmaceutów naszej Izby poświęcają swój wolny czas, energię, angażują się w zbiórki leków wśród mieszkańców Krakowa, w segregację leków, które przychodzą z darów z całej Europy, z własnych środków kupują leki najbardziej potrzebne w Punkcie, promują wśród znajomych i Pacjentów aptek, w których na co dzień pracują, pomoc dla najbardziej potrzebujących.
Sytuacja, w jakiej nie z własnej woli znalazła się Ukraina, a pośrednio Polska, pozwoliła na pokazanie najlepszych stron naszego zawodu i nas samych; empatii, zaangażowania w niesienie pomocy, poczucia odpowiedzialności za innych.
Wszystkim nam należą się słowa uznania i szczere podziękowanie
Joanna Piątkowska-Kowalik